Niebezpieczne Wiadomości

98 11 2
                                    

Z dedykacją dla DarkBlackHope

Zasnęłam w ramionach Cartera. Gdy się obudziłam czułam się o wiele lepiej niż wczoraj. Nie miałam ochoty wstawać z łóżka, więc przeglądałam Facebooka. Po pewnym czasie było słychać krzyki chłopaków, którzy zapewne grali. Nie miałam im tego za złe. Trzeba chociaż próbować normalnie żyć, bo tylko to nam pozostało. Wkrótce odgłosy z salonu ucichły, a ja słyszałam jak ktoś wchodzi po schodach, kierując się do mojego pokoju. W drzwiach stanął nie kto inny jak Carter.
- Cześć - usmiechnął się. - Chciałem sprawdzić czy śpisz. Obudziliśmy cię?
- Nie, ale przyznam, że dosyć głośno przeżywacie tą grę - uśmiechnęłam się do niego pokazując swoje białe zęby.
Carter zaśmiał się pod nosem.
- Masz ochotę na śniadanie?
- Dzięki, ale nie jestem głodna.
- Eeeej! Stary! Zabiją mnie! Później się będzie przytulać! - Mój uzależniony od gier braciszek musiał dać o sobie znać.
Carter spojrzał na mnie.
- Idź. Ja zaraz do was zejdę. - Puściłam mu oczko.
On podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek i szepnął wyraźnie rozbawiony.
- Nie przewiduję innej opcji - i wyszedł z mojego pokoju zostawiając uchylone drzwi.
Czasem jego tajemniczość jest naprawdę irytująca.
Wróciłam do przeglądania Fejsa, gdy otrzymałam wiadomość od Derek'a.

Derek: Hej księżniczko :*

Ja: No siemka :)

Derek: Mam dla ciebie niespodziankę ;)

Ja: Uwielbiam niespodzianki! *,*Co to?

Derek: Dowiesz się w swoim czasie ;) Lecę na trening. Pa. :*

Jego nieapodzianki przyczyniają się do moich kłopotów.
Przypomniałam sobię właśnie, że jestem jednak trochę głodna. Zeszłam na dół, przywitałam się z bratem i zrobiłam sobie w kuchni płatki z mlekiem.
Usiadłam obok chłopaków i naśmiewałam się z chłopaków, że przegrywają. Czasem trzeba ich trochę podręczyć.
- Taka jesteś cwana? - Zaczął droczyć się że mna Dave. - To zrobimy zawody. Każdy przeciwko każdemu. Jeden zwycięzca dwóch przegranych. Przegrani muszą zrobić coś miłego dla wygranego.
- Stary jesteś pewny tego co mówisz?
- To jak? Umowa stoi? - Dokończył.
- Radziłabym się przygotować na porażkę - uśmiechnęłam się przebiegle, podnosząc jedną brew.
Graliśmy chyba z 2 godziny. Walka była zacięta. Pół osiedla pewnie słyszało nasze krzyki i wrzaski. Zawszę dziwiło mnie to czemu oni tak wrzeszczą podczas gry, ale od dzisiaj ich rozumiem. Emocje sięgające zenitu. Po skończonej zabawie chłopcy byli zniesmaczeni i nieco zawiedzeni, ponieważ liczyli na swoje zwycięstwo.
- Ostrzegałam żebyście przygotowali się na porażkę - mowiłam przez śmiech.
- Kto powiedział, że to jedyne zawody, które zrobimy? Jeszcze się odegramy. - Zagroził żartobliwie Dave.
-To wy wymyślcie niespodziankę dla mnie - powiedziałam z podniesioną głową do góry, żeby jeszcze bardziej z nich zażartwać - a ja na pocieszenie idę zamówić pizze.

***

Minęło 10 minut odkąd założyłam zamówienie. Siedziałam z chłopakami. Oglądaliśmy telewizję. Było mi trochę ziomno, więc przytuliłam się do Carteta. Na jego twarzy pojawił się dyskretny uśmiech, który udało mi się zauważyć. Niestety tą wspaniałą chwilę zakłócił dźwięk dzwonka do drzwi.
- Tak szybko, - zapytałam i zdziwiona spojrzałam na chłopaków. Oni odpowiedzieli mi tym samym spojrzeniem.
Wstałam i otworzyłam drzwi. W progu powitał mnie nie dostawca pizzy, a kurier z kwiatami. Znowu. To zaczyna mi uprzykrzać życie, chociaż to bardzo miły gest że strony Derek'a. Jeżeli to jego sprawka. Podpisałełam jakieś potwierdzenie otrzymania i wróciłam do pokoju.
- Nie pytajcie. Sama nie wiem o co chodzi z tymi kwiatami. - Rzuciłam.
Tradycyjnie włożyłam kwiaty do wazonu i wyjęłam z nich karteczkę.
- Cóż to za wspaniała wiadomość tym razem?

          

Przepraszam...

Przeczytałam na głos i spojrzałam na miny chłopaków.
- To koniec? - Zapytał Dave.
- Sam zobacz.
- Może to Aron przeprasza za swoje zachowanie.
- Może, ale średnio w to wierzę. To nie pasuje do niego... Możemy zając sie czymś fajnym i zapomnieć na jeden dzień o tych durnych problemach? - Powiedziałam podniesionym tonem. Dali by odpocząć człowiekowi jeden dzień.
- Jasne - odpowiedzieli chórem i wróciliśmy do poprzedniej czynności, czekając na pizzę.

***

Kiedy chłopcy postanowi, że posprzątają ten cały burdel z salonu, ja poszłam trochę "poczytać" książkę do swojego pokoju, gdyż odrzucili moją propozycję pomocy.
Moją lekturą były wiadomości z Derek'iem.

Derek: Dobry wieczór ;)

Ja: Co ci tak wesoło?

Derek: Bo piszę z najfajniejszą i najpiękniejszą osóbką jaką znam :* Zresztą tobie też powinno być wesoło :)

Ja: Te kwiaty to twoja sprawka, nie?
Ja: To się zaczyna robić nudne.
Ja: Mało oryginalnie.

Derek: Następnym razem bardziej się postaram ;)

Ja: Nie chcę następnego razu.

Derek: Ale ja obiecuję ci, że to będzie oryginalny prezent.

Ja: Nie o to mi chodzi.

Derek: A o co?

Ja: O to, że przez te twoje nieapodzianki mam same kłopoty. Ostatnio pokłóciłam się z moim byłym przyjacielem. A kwiaty od ciebie były tego przyczyną.

Derek: Jesteś chora.
Derek: Ja się staram, żeby poprawić ci humor. Chcę być dla ciebie jak chłopak. A ty mi mówisz, że przez jakieś głupie kwiaty masz problemy.
Derek: To już kurwa nie moja wina, że masz same problemy. Ciągle kurwa coś jest źle. Ogarnij się wreście dziewczyno.

Słucham? Że co? Chyba sobie za dużo pozwala.

Ja: Skoro jestem chora i przeszkadzają ci moje problemy to zakończ ze mną znajomość.
Ja: Chociaż będę miała święty spokój i nerwy w całości.

Derek: Lucy...
Derek: Ja nie chciałem...
Derek: Przepraszam...
Derek: Lucy wróć! Proszę!

Ja: Czego ty jeszcze chcesz?

Derek: Przeprosić za moje zachowanie.

Ja:...

Derek: Tylko nie trzy kropki nienawiści.

Ja: Może ci wybaczę...

Derek: Dzięki ci!

Ja: Powiedziałam może, a nie że wybaczam :3

Derek: :( posmutniałem
Derek: Maślane oczka pomogą?

Ja: Maybe :|

Derek: Zaczynam sobię zdawać z tego sprawę w jak bardzo beznadziejnej sytuacji jestem.

Ja: Mów dalej.

Derek: Chcę abyś była moją dziewczyną, a moje zachowanie raczej jeszcze bardziej oddycha niż przyciąga...

Ja: Twoje grzechy zostały ci odpuszczone.

Derek: Uff, już się bałem, że będę się za to smażył w piekle.

Ja: Piszesz ze mną :) Już jesteś w piekle :>

Derek: Raczej w niebie :*

Ja: Jak zwał tak zwał. Dobra muszę kończyć. Pa :*

Derek: Dobranoc księżniczko :*

W tym samym momencie otrzymałam nową wiadomość. I nie był to ani Derek, ani Aron, ani nie była to Linda.

Wiadomość od: Numer Zastrzeżony

Zesztywniałam, ale przeczytałam wiadomość starając się nie wpadać w większą panikę.

Numer Zastrzeżony: Gra się nie długo zacznie. Ktoś musi przegrać aby ktoś mógł wygrać.
Numer Zastrzeżony: Twoje dni są już policzone z największą dokładnością.
Numer Zastrzeżony: Prawdziwą zabawa dopiero się zacznie.

- Chłopaki! Chodźcie tu szybko! Mam wam coś do pokazania!

Oto kolejny rozdział!

Dziekuję DarkBlackHope za gwiazdki, wsparcie oraz za to, że wgl to czytasz! ;)

Ten rozdział jest dla cb :3

Potrzebuję Twojej Obecności...Donde viven las historias. Descúbrelo ahora