Rozdział 3

116 3 0
                                    

Mówię Ci to był on
Pokój był naprawdę mały. Jedno małe łóżko, malutki stoliczek z drewnianym krzesłem , malutka szafa i olbrzymie jak na ten pokój lustro. W sumie nie miałam na co narzekać , w pokoju był balkon i widok na wejście do motelu trochę dalej po lewej stronie było widać park. 
Tymczasem siedziałam na łóżko i spoglądając się na to olbrzymie lustro które było naprzeciwko mnie.
-Mówię Ci to było on
-Nie denerwuj mnie , to nie mógł być Harry
-Boże mówię Ci ,że to było on 
-W takim razie jesteś kretynką ,że go nie poznałaś od razu
-Miał okulary to po pierwsze , dwa ogromny kapelusz , a trzy czy ja ich słucham 24 na dobę i oglądach ich zdjęcia codziennie ?
-Nie , ale wiesz ,że ich kocham i mam pełno plakatów w pokoju wiec przystojnego Harrego musiałaś zapamiętać
-Najprzystojniejszy to on nie jest , nie przesadzajmy
-Jest i się zamknij
-Ah , przejdzie Ci jak będziesz w moim wieku
-Nigdy mi nie przejdzie, to moje życie siostrzyczko
Wiedziałam ,że nie ma co się z nią kłócić  , miała 16 lat  jej życiem byli idole i to było całkiem normalne. Każdy przez to przechodził. Ja miałam prawie 19 więc odgrywali oni u mnie mniejszą rolę
-Dobra nie ważne  , było minęło , ma fajny kapelusz
-Fajny kapelusz ! Widziałaś jego oczy ? !
Oczy… jego oczy były przecudne  , tych oczu nie dało się zapomnieć. Jego przenikający wzrok hipnotyzował pewnie każde napotkane osoby , nie tylko mnie przez ułamek sekundy. A w połączeniu z jego uśmiechem i idealnym lewem dołeczkiem tworzył tak perfekcyjną całość o której nie zapomniesz po paru godzinach
-Nie bardzo - powiedziałam dusząc w sobie śmiech
-Żaluj na zdjęciach wyglądają perfekcyjnie
-To pewnie photoshop
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Przy takim cudzie nawet Bóg się musiał pomęczyć.
-Ta - powiedziała to ze wściekłością
-No już spokojnie – przekomarzałam się z nią
-Dobra Wiki mam sprawę , musisz mi pomóc
-Tak ?
-Bo oni będą podpisywać książki , i ja bardzo chcę ich autografu , możesz mi to załatwić
-Gdzie to będzie ?
-Na Oxford Street 34
-Ile to kosztuje ?
-Nie wiele, 20 funtów , ale zostało ostatnie 4 bilety
-Ah …
-Ja zarezerwowałam już twój nr to 46
-CO ! Ale przecież…. – paliłam się cała ze złości
-Proszę nie denerwuj się ,  tak byś nie poszła , kup mi książkę i zapłać za tamto a jak  przyjedziesz 19 to obiecuję  , oddam
-Co ja z Tobą mam  , to po co mnie pytałaś w ogóle o zgodę
-Nie marudź wiesz dobrze ,że kocham ich , ich muzykę i to jest moje marzenie, a może Cie Harry pozna – w jej głosie było rozbawienie
-Może lepiej nie – cała się zaczerwieniałam jak przypomniałam sobie sytuacje  kiedy pomyliłam jego ochroniarza ze szpiegiem
-Coś ty narobiła ?
-Nic , nic.. – powiedziałam nie bardzo przekonywująco ,ale wystarczającą by dała mi spokój
-No nic siostra dziękuje , pa 
-Pa , pa 
-Kocham Cię
-Ta , wiem wiem Natalia , wiem 
-Będzie cudownie , zobaczysz jak pięknie śpiewają  , bo będą śpiewać po każdej 1 piosence z płyt 
-Cudnie – przez moje usta przepływał sarkazm
- Wiem ,ze chcesz usłyszeć Little Things i Ire..  – zamilkła - Doba  cześć
-Pa
W sumie chciałam tam jechać. Chciałam zobaczyć czy pochylając się nad nim rozpozna mnie .MOże się uśmiechnie ? Czy jeżeli bym go poprosiła o zagranie TEJ piosenki , zagra ja . ? Ciekawa byłam jak wygląda Louis i Niall. Tak to prawda nie słuchałam ich ale widziałam jakie to ważne dla niej. Nie było wyjścia , pójdę tam . Uśmiechnęłam się do siebie , wiedziłam ,że teraz bezkarnie przez dobrą godzine będę mogą patrzeć się na jego zielone oczy.  Tą perfekcyjną  zieleń.

The StrangerOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz